wtorek, 2 kwietnia 2013

Rosół

Zupa czyli to, od czego zaczynamy tradycyjne wesele. Czepliwi powiedzieliby, ze od szampana lub "Sto lat", niemniej jednak skupimy się na kwestii kulinarnej. Wkrótce zostanie opublikowane kompletne menu w opcji standard :) Póki co publikuję jeden wpis otwierający, aby możnabyło wykonać kolejne ruchy związane z rejestracją itp. 
Na początek rosołek, jako idealny podkład pod trunki wysokoprocentowe. Można do sprawy podejść ambitnie lub mniej. Opcja ambitna to ugotowanie samemu wywaru z warzyw. Mniej to wrzucenie odpowiedniej kostki rosołowej do gotującej się wody. Można też zrobić jak ja i wybrać opcję pośrednią, czyli do bulionu z kostki dodać opalonej cebuli i marchewki. Nie żeby mi się nie chciało gotować ale na wielkich imprezach liczą się nakłady a właściwie ich minimalizacja :)

Składniki:
 - kostka rosołowa warzywna
 - makaron
 - marchewka
 - cebula
Wykonanie:
Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu. Do gotującej się wody wrzucamy pokrojoną w plasterki marchewkę i kostkę warzywną. Cebulę obieramy i opalamy nad palnikiem. Wrzucamy do bulionu. Makaron kładziemy do głębokich talerzy i zalewamy bulionem. Cebula służy nam tylko do poprawienia walorów smakowych więc można ją wyciągnąć, aby nie wylądowała przez przypadek na talerzu.

Update 25.04.13
Tak! Wypada dodać oliwy, ale już się nie czepiajcie :)

14 komentarzy:

  1. Fajny pomysł na bloga, ale przepis na rosół z kostki mnie rozwalił :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomijając, ze dla każdego może to oznaczać co innego :) Jak w dowcipie :
      "Oburzony klient wola kelnera:
      - I wy to nazywacie rosołem?
      - Szanowny panie to jest więcej niz rosół. To jest rosół z młodych kurcząt.
      A mówiąc jeszcze ściślej, to jest woda w której gotowały się jajka."

      Usuń
  2. Gdyby ktoś podał na przyjęciu ( a już nie wspomnę o weselu) taką szmirę, miałby ją wylaną centralnie na głowę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co za zbieg okoliczności. Nie dalej jak dzisiaj rozmawiałem z koleżanką z pracy na temat wesela, która stwierdziła, że taka impreza jest bez sensu, bo wyda się na nią dużo kasy, a i tak goście będą marudzić. Np. że z kostki warzywnej, a nie jak często z kurczakowej.

      Usuń
    2. my wydaliśmy kasę i postawiliśmy na świetną wegetariańską firmę cateringową i rosół z kostki absolutnie by nie przeszedł (rzeczywiście na taką szmirę kasy byśmy w życiu nie wydali). pierwsze w ogóle słyszę, że na weselach a zatem imprezach okazjonalnych i masowych liczy się nie jakość a nakład? jeżeli płacisz nie mała kwotę od gościa to właśnie jakość jest stawiana na pierwszym miejscu a nie nakład, takie podejście może charakteryzować jakieś tanie knajpy które tnąc po kosztach na ilość stawiają. na naszym licznym weselu mieliśmy gości i wegetarian i mięsożerców i wszyscy byli zachwyceni menu, nikt nie marudził bo właśnie jak jedzenie jest przygotowane na poziomie a nie z lekceważącym podejściem że goście i tak się alko sponiewierają to jakość nie ma znaczenia. jestem wegetarianką ale tak koszmarnych przepisów wege zarówno pod względem przygotowania jak i w ogóle podania, nieestetycznych i wątpię żeby apetycznych - nie widziałam

      Usuń
    3. No to pogratulować doświadczenia :)

      Usuń
  3. łamaczstereo typuffff5 czerwca 2013 21:17

    hmm w sumie to jakby na wesele ktos Cie zapraszal - pewnie nie bo puszczasz po wszystkim baki Solange Innerlichkeit
    a do tego jest szersze menuuu -jak sie orientujesz-
    ale pewnie siedzisz i puszczasz baki i zero znajomych
    gratuluje :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Przeglądam bloga i niektóre przepisy są ciekawe, ale niestety cześć jest przykrą karykaturą wegetarianizmu/weganizmu. Pominę fakt, że proponujesz dania na wesele, czyli teoretycznie odświętne i wyjątkowo staranne, jednak niektóre propozycje nie nadają się nawet do codziennego spożywania. Nie wspomnę o przepisach złożonych z 3-4 składników, bez przypraw, nie mających prawa mieć smaku (ryż z szynką sojową na przykład). Jednak ten "rosół" jest oburzający w sposób wyjątkowy. Zachęcać ludzi do zrezygnowania z mięsa to jednak odpowiedzialność. Można to robić pokazując im jak wiele jest niezwykłych smaków, których nawet nie mieli okazji spróbować ograniczając się do smutnego mięsa. Można też dowodzić, że nawet tradycyjne potrawy mogą być wyśmienite bez użycia składników zwierzęcych. Doskonałym przykładem jest rosół. Każdy wegetarianin wie zapewne jak cudownie smakuje wywar z ogromnej ilości włoszczyzny z dodatkiem liści laurowych, ziela angielskiego, lubczyku, pietruszki, selera naciowego podany z makaronem i ugotowanymi warzywami. To nie wymaga żadnej pracy oprócz obrania paru jarzynek, zalania ich wodą i odprowadzenia do wrzenia. To co Ty tutaj proponujesz to jakaś kpina z jedzenia w ogóle. Wegetariańskie kostki rosołowe to trochę suszonych warzyw, tłuszcz palmowy i sól. Rozpuszczenie tego w wodzie i nazwanie rosołem woła o pomstę do nieba. Życzę poszerzenia smakowych horyzontów, od marchwi zacząć radzę, pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chcę wierzyć, że ten komentarz, jakkolwiek długi i staranny, jest wynikiem ignorancji, a nie wtórnego analfabetyzmu. Szkoda, że autor z równie wielką gorliwością nie czyta ze zrozumieniem. Od elementarza zacząć radzę. Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Szkoda tylko, że autor tego bloga nie potrafi przyjmować krytyki. Pod każdym negatywnym, czy nawet neutralnym komentarzem jedyne co jest w stanie napisać to szereg bezsensownych wypowiedzi, często obrażających komentującego. Ten blog ewidentnie jest tylko dla Ciebie, Pomysłowy Kucharzyno, więc powinieneś zdjąć go ze wszystkich durszlaków, mikserów i vegespotów. Próbujesz podbić sobie statystyki na powiedzmy kontrowersyjnych postach, prezerwatywy, gwiazdy porno, tylko w jakim celu? Skoro osoby, które tu wchodzą są dla Ciebie debilami i analfabetami nierozumiejącymi Twoich ideologii?

      Usuń
    3. Przyjmowanie krytyki = nie odnoszenie się do niej w żaden sposób? Szkoda tylko, że wielu komentujących nie stać na rzeczową polemikę za to bezkarnie korzystają z pozornej anonimowości przelewając obraźliwe komentarze okraszone czasem jeszcze mniej rzeczowymi epitetami. Czego one są wynikiem? Nie jestem specjalistą, ale zgodnie z "ideologią" wielu z nich mógłbym się zabawić w domorosłego psychologa :) Biorąc pod uwagę, że puszczam bez moderacji owoce pracy niektórych użytkowników, którzy najwyraźniej potrzebują takiego miejsca, zastanówmy się czy takie blogi nie są właśnie im potrzebne ;)
      Zupełnie abstrahując od faktów, że niektórzy nie mieli pojęcia o istnieniu wegańskich prezerwatyw itp, że oprócz Camerona i kilku jego ziomków z Hollywood istnieją także inne postacie ze świata filmu oraz, że w ogóle istnieje inny świat filmowy niż Avatar, bo z tysięcznego wpisu o kotletach ciężko się było tego dowiedzieć (z całym szacunkiem do znajomych prowadzących blogi :) ) Czy tego część osób chce czy nie część życia zepchnięta pod dywan z napisem tabu istnieje i ma się całkiem dobrze. Ja doskonale zdaję sobie sprawę, że dalej istnieją tendencje przeforsowywania jedynej i słusznej ideologii, ale te czasy nawet jeśli nie minęły całkowicie to mają teraz utrudnione zadanie ze względu na przepływ informacji.

      P.S.
      Analfabetą ani debilem nikogo nie nazwałem. Co prawda skomentowałem fakt nieprzeczytania dokładnie postu, a potem pisanie komentarzy w celach znanych tylko autorowi, ale nawet wtedy wyraziłem ogromną wiarę w ludzi, ze to jednak nie o to chodzi, co było wyraźnie zaznaczone o ile się przeczytało ze zrozumieniem. Wracamy do podstaw :)

      Usuń
  5. Pliz... Co jest ambitnego w ugotowaniu wywaru z warzyw? Robi się praktycznie samo przez parę godzin... W niewegetariańskiej wersji z tą różnicą, że wcześniej wrzucasz mięcho.

    OdpowiedzUsuń